Imieniny: Renata, Witold, Mateusz, Konrad
<<< PRZEDROKI Z KSIAZEK
[ pokaz spis ]
"Wieś Mogiła przy Krakowie, jej klasztor cysterski -kościółek farny i kopiec Wandy" - Prof. W. Łuszczkiewicz, z serii Biblioteka Krakowska Nr 10, 1899 r.
Ilustracje pochodzą z powyższej publikacji oraz ze zbiorów własnych autora strony - AŁ.

I. Wieś Mogiła pod Krakowem i jej zabytki.


Foto: strona tytułowa książki W. Łuszczjkiewicza "Wieś Mogiła przy Krakowie..."
     

[...] Wioska Mogiła leży na wschód Krakowa w odległości przeszło milowej w okolicy płaskiej w dolinie Wisły. Wyborny gościniec prowadzi do niej od rogatki Mogilskiej, przebywa most na rzecze Białusze, mija karczmę obok drogi zwaną "na zbójeckiem", a okrążywszy jednę z nowych fortyfikacyj polnych, mając na prawo nizko położone błonia a w głębi widok na Podgórze karpackie i Tatry, dojeżdża się w pół godziny do wsi klasztornej Czyżyny. Odtąd gościniec biegnie prosto i doprowadza do wsi naszej, o której mowa, widocznej już zdala szczytami kościołów, z pośród zagajenia występujących. To droga jezdna. Kto lubi wycieczki piesze, temu radzimy, minąwszy most wspomniany na Białusze, skierować się na prawo i już to polną drogą, już ścieżkami wśród łąk kwiecistych dążyć do wioski Czyżyn, zamykającej horyzont, a przeszedłszy w poprzek ulicę wioski poprzez opłotki wsiowe, znaleźć się na łąkach tym razem już do Mogiły należących. Wysokie groble znaczą ślady dawnych tutaj stawów olbrzymich, klasztornych obyczajów pamiątek. Świat to powietrza i zieloności; ścieżka po grobli doprowadza do pierwszych chat wioski, niebawem staje się pod murami mogilskiego klasztoru i spotyka z główną ulicą wiejską, wiodącą na lewo do gościńca, któryśmy opuścili, na prawo ku Wiśle i rozrzuconym zabudowaniom wieśniaczym w pobliżu nadwiślańskiego lasku noszącym nazwę Kopań lub Kopaniec.

Foto: Pierwsza strona książki W. Łuszczjkiewicza "Wieś Mogiła przy Krakowie..."

Położona w dolinie wieś Mogiła, ciągnąca się z północy ku południowi, nie ma typu wioski polskiej o ulicy zabudowanej obejściami chłopskimi z dworem lub pałacykiem dziedzica w pośród parku, z zabudowaniami gospodarczemi w pobliżu. Chaty włościańskie grupują się w oddali od głównej ulicy wiejskiej, która rozszerza się w place przedkościelne; towarzyszy ulicy korytko robocze rzeki Dłubni. I oto spotykamy się zaraz ze starym kościółkiem wiejskim w otoczeniu cmentarzyka ujętego oparkowaniem drewnianem i wejściem przez dzwonnicę, tak charakterystycznym pomnikiem wsi polskiej, ale wrażenie wsi ginie, bo minąwszy kościółek spotykamy ogromny kompleks gmachów murowanych, przestrzeń niemałą ujętą murami z panującym nad wszystkiem wspaniałym omszałym wiekami kościołem. W murach obwodowych otwierają się bramy naoścież wiodące to na placyk przedkościelny, to na dziedziniec obszernych klasztornych piętrowych zabudowań, dziedziniec, przez który przepływa wspomniane koryto Dłubni i porusza kołami młyna. Mur skręca się ku wschodowi i oto trzecia brama i dziedziniec nowy z zabudowaniami gospodarczemi i z opustoszałym wspaniałym piętrowym pałacem renesansowym i jego bramą marmurową - obok osobny budynek, z pod którego wypływa koryto robocze rzeki, a mający na ścianach królewski wizerunek płaskorzeźbiony Zygmunta Starego. Olbrzymi ogród znajduje się w obrębie murów obwodowych, liczne stawy roztaczają swe wody po za niemi od strony wschodniej w pobliżu już właściwej rzeki Dłubni i jej łąk nadbrzeżnych.

Foto: Kopiec Wandy - ryc. z W. Łuszczjkiewicza "Wieś Mogiła przy Krakowie..."

     W oddali widać stożkowaty wzgórek, ręką ludzką przed wiekami usypany mogiłę Wandy, która wsi nazwę swą dała: Mogiły, a której stare dokumenta miano j a s n e j dodały (Clara Tumba). Już samo związanie wspaniałego, wielkich rozmiarów kościoła o wnętrzu romańskiem, z kompleksem innych zabudowań, wymownie świadczy, że obręb zamknięty murami to nie dwór dziedzica świeckiego, ale prastary klasztor cysterski z swym kościołem, ze swem właściwem zabudowaniem mnichów, ze swym pałacem Opackim oraz budynkami folwarcznemi. Mieszkańców klasztoru spotyka turysta na dziedzińcu gospodarczem w swych charakterystycznych ubiorach właściwych księżom i braciom cysterskim, białej tunice i szkaplerzu czarnym - oni są panami Mogiły od początku XIII stulecia. [...]
     Wieś Mogiła, to starzec pamiętający te odległe czasy, kiedy okolica była leśną puszczą, a rzeka Wisła szeroko rozlewa swe wody wśród nizin nadbrzeżnych. Jeszcze Chrześcijaństwo a wraz z nim cywilizacja nie zajrzały w ten zakątek świata, gdy lud jej pogański sypał tu dla swej bohaterki kopiec stożkowaty do dziś dnia istniejący. Najdawniejsi kronikarze zanotowali podanie o tej księżniczce Wandzie, topiącej się w Wiśle, której martwe zwłoki znalazły się płynąc z prądem wody w naszej miejscowości i tu pochowane na wzgórku nadbrzeżnym zostały. Żywe do dziś podanie o Wandzie, córce założyciela Krakowa, przyjęło formę pieśni ludowej, a wędrówka na jej mogiłę do dzisiejszych pragnień mieszkańców miasta się zalicza.
     Po wielu wiekach istnienia tu kopca Wandy, gdy Chrześcijaństwo na dobre zagospodaruje się w tych stronach i trzeba będzie na karczowiskach leśnych przygotować pod uprawę odłogiem leżące pola, sprowadzić rozkiełzane wody potoków do porządku i zaprządz je do pracy, zjawia się tu wcześnie stowarzyszenie pobożnych pracowników w winnicy Pańskiej, surowych robotników około roli i przemysłu, by w czasach przed lokacyą Krakowa i sprowadzeniem doń osadników niemieckich założyć ognisko cywilizacyi, które się nazywa klasztorem Cystersów. Nie pierwsze i jedyne ono w tych czasach, jak Polska szeroka i długa, w Mało- i Wielkopolsce więcej niż pół wieku przedtem, książęta, biskupi i możni polscy panowie sprowadzają w tym celu z odległych krajów mnichów cysterskich. Do Mogiły przyszli około r. 1233 za powodem dziedzica tej włości, Iwona Odrowąża, biskupa krakowskiego. Sprowadzenie przez biskupa Iwona mnichów Cysterskich pod Kraków do Mogiły, przypada na czasy, w których w osadzie podwawelskiej i w Sandomierzu nad Wisłą tenżesam biskup osadza nowy zakon Dominikanów, zakon żebraczy, potężny wpływem swym na ugruntowanie zasad religijnych w zdziczałych masach miejskiego ludu.
     Posłannictwo Cystersów w Polsce dobrze zapisało się już o te czasy w Małopolsce opactwami w Jędrzejowie, Koprzywnicy i Wąchocku, istniejącemi już w XII wieku. Przybyli z Francyi mnichy, nieznający miejscowego języka, potworzyli te oazy kultury, gdzie świecili przykładem ascetyzmu i pracy około roli i przemysłu. Staraniami swemi i wiedzą niezwykłą około uprawy roli i prac wodnych, nieznanych ówczesnej Polsce, zrobili to, że odłogiem leżące pustkowia zamieniły się w żyzne role a z osad podklasztornych wyrosły miasteczka. Na polu budownictwa i przemysłu artystycznego stali się pionierami kultury w Polsce, zanim ruch ten przejęły na się znacznie później powstałe miasta. Jeszcze dziś pozostałe wielkie kościoły klasztorne, budowane prześlicznie z ciosów, wspaniale zasklepione, ubrane w warunki piękna stylu romańskiego, jak w Koprzywnicy i Wąchocku powiedzmy i Mogile w części i Jędrzejowie, przynoszą świadectwo wpływów kultury zachodniej na Polskę a zachowane w ruinach reszty sal klasztornych, arcydzieła architektury cysterskiej w Małopolsce, mówią dobitnie o podniosłych uczuciach piękna w chwili, gdy monarcha i dostojnicy polscy w drewnianych bezstylowych sadowili się zamkach i dworach. Jeszcze też do dziś dnia o obszarze, jaki obejmowało opactwo Cysterskie XII wieku otoczone murem, o rozdziale zabudowań i dziedzińcu gospodarczym i przemysłowym, o zabudowaniach klasztornych wraz z kościołem w całość związanych, o pałacu opackim, o strumieniu wody, poruszającym młyny i folusze w obrębie murów klasztornych, daje nam wspaniały, choć walący się w gruzy obraz stare Opactwo sulejowskie nad Pilicą w pobliżu Piotrkowa. Śladów podobnego układu dziś jeszcze przy opuszczeniu klasztorów przez mnichów lub zagubieniu swego pierwotnego posłannictwa, baczne oko dopatrzyć potrafi w ruinach cysterskich opactw Małopolski; świecą dotąd pozostałe ich romańskie kościoły.

Foto: Prezbiterium kościoła Cystersów (od strony wschodniej) – grudzień 2004 (fotografia ze zbiorów autora strony – AŁ)

     Jaki miał zamiar Iwo w sprowadzeniu Cystersów pod stolicę kraju, domyśleć się łatwo. Była już ona wtedy gęsto zamieszkałą i wymagała pokarmu duchowego i materyalnego. Rozumny biskup, dbający o dobro mieszkańców podwawelskiej handlowej osady, sprowadzeniem Dominikanów polskich zapewnił opiekę moralną mieszkańcom - sprowadzeniem Cystersów do Mogiły, użyźnieniem przez nich nieuprawnych pól, uregulowaniem Dłubni, użyciem jej wód jako motoru dla młynów i foluszy, zyskał zapewnienie dla Krakowa chleba, przykładu dobrej rolnej gospodarki i domowego przemysłu. Cudzoziemcy, zamknięci w sobie, z reguły nie stykający się z miejscową polską ludnością wieśniaczą, służyli przykładem ascetyzmu i ciężkiej około roli własnemi rękami pracy, poblizkiej Krakowa ludności przed lokacyą miasta, która w r. 1257 nastąpiła, i ściągnięcia do Krakowa osadników niemieckich. Ułatwiła Iwonowi trudne zadanie porozumienia się z głową zakonu w Cistersium we Francyi okoliczność, że krewny jego, wielki pan polski Wisław, dziedzic na Prędocinie uzyskał przywilej osadzania Cystersów, obdarzając ich swemi okolicznymi majątkami. Przybyli z klasztoru saskiego Pforty zakonnicy osiedli w sąsiadującej z Prędocinem wsi Kacicach, budując sobie drewniany klasztor pod Opatem Piotrem z Lubiąża. Lat cztery przebywali już Cystersi w Kacicach, gdy biskup Iwo Odrowąż na podstawie układu z Wisławem w r. 1223 przenosi Cystersów z Kacic do swej dzisiejszej włości Mogiły a wynagradzając innemi dobrami w okolicy Starego Odrowąża Wisława, czyni się sam fundatorem klasztoru. Sądzimy, że dla wymagań reguły, Mogiła była miejscem odpowiedniejszem, bo jak wiadomo, zwykle Cystersi osiadali na miejscu darowanem prowizorycznie, zanim dogodnego na stałe pomieszczenie nie odszukali miejsca. Tu w Mogile mieli bieg rzeki, którego w Kacicach brakło, okolicę lesistą, którą karczować, przerabiać w grunta żyzne należało, a o której pracy przynosi wiadomość nazwa części wsi Kopaniec. Taki jest początek Opactwa mogilskiego, które w katalogach zakonnych przyjęło łacińską nazwę Clara Tumba.


Foto: Elewacja wschodnia kościoła Cystersów (od strony prezbiterium) - ryc. z W. Łuszczkiewicza "Wieś Mogiła przy Krakowie..."

     Długie dzieje mogilskiego klasztoru przechowały nam nazwiska opatów aż do chwili, kiedy dostojnictwo to przestało istnieć z wyboru zakonników, a stało się w ręku monarchy polskiego polem wynadgradzania biskupów majątkami opactwa. Odtąd przeor zarządzał klasztorem jak i obecnie, ostatni tytularny opat był ostatnim posiadaczem dóbr opackich. Dzieje klasztoru mogilskiego, to historya zapisów na rzecz klasztoru, zamian majątków, zakupna nowych wsi, zyskiwania przywilejów książęcych. Rozdzielają się one na chwilę, w której panuje pierwotna surowa reguła i obyczaj zakonny i czas jej zwolnienia, zagubienia posłannictwa swego a powolnego normowania życia zakonnego, na wzór zwykłych dzisiejszych ascetycznych religijnych instytucyj. W te zwykłae codzienne dzieje wplatają się klęski pożarów, napady na klasztor nieprzyjaciół kraju, łupienie przez nich majątków i kościelnych skarbów, pobyty monarchów i odpusty ściągające do kościoła tłumy pobożnych, te ostatnie w bliższych nam czasach. [...]
     Kardynał Vitry, historyk XIII wieku, a więc w czasach fundacyi opactwa mogilskiego, tak charakteryzuje Cystersów: "Cały świat zapełniają oni wonią swej świątobliwości, a w świecie chrześcijańskim nie ma kraju, gdzieby ten szczep winnicy Pańskiej gałązek nie puścił. Chodzą bez koszul, nie jedzą mięsa, ani jaj, ani sera. Braciszkowie ich laicy zajmują się uprawą roli po za obrębem opactwa, nie piją wina. Sypiają wszyscy w sukniach na twardych siennikach we wspólnym dormitarzu, wstają o północy i śpiewają na chwałę Boga do rana, skoro zaświta, biorą się do pracy koło roli, czytania i modłów, zachowując ścisłe milczenie. Posty ich trwają od święta Znalezienia Krzyża św. do Wielkiejnocy. Trudnią się wychowaniem dzieci, opieką nad chorymi, zbieraniem oraz przepisywaniem ksiąg, walczeniem z herezją". Słusznie też twierdzą dzisiejsi historycy, że nazwiska opatów cysterskich i benedyktyńskich owych czasów są szacowniejsze i znakomitsze, niżeli nazwiska królów lub książąt, bo gdy ci ostatni byli często lichymi przedstawicielami prawnych stosunków ówczesnych, opaci i zakonnicy utrzymywali dobroczynne ciepło moralne w sercu ludzkości i podniecali płomień duchowości na ognisku zachodniego chrześcijaństwa. Słowa to protestanckiego autora Henryka Leo w swej historyi powszechnej wyszłej w Halli w r. 1851. Ale więcej niż słowo waży fakt złożenia infuły biskupiej naszego Wincentego Kadłubka i obleczenie sukni cysterskiej w klasztorze jędrzejowskim w r. 1218, fakt, który świadczy, że dusze wzniosłe, znajdowały najwyższe religijne zadowolenie w obrębie murów opactwa.


Foto: Nawa boczna kościoła – styczeń 2005 (fotografia ze zbiorów autora strony – AŁ)

     Wieki jednak tylko dwunasty i trzynasty są złotym czasem surowej reguły. Wtedy to [...] zjawiają się sami robotnicy w zakonnych strojach, owi bracia laiccy cysterscy wykonujący prace rolne. Rekrutowali się oni z niższych stanów, przepisy zakonne z r. 1188 wyraźnie zastrzegają, aby osoby wyższych stanów raczej robić zakonnikami, bo pożytku więcej przynieść mogą. Mieli bracia swój rok próby pod kierunkiem magistra nowicyuszów, szło o wypróbowanie, czy nowicyusz zdolnym i chętnym będzie do pracy. Znależć się mogło bowiem wielu niezdolnych lub próżniaków, pragnących mieć w klasztorze łatwe utrzymanie. Po roku próby bratzakonny oddawał w kapitularzu wszystko, co posiadał i klęcząc przed opatem podaniem dłoni składał zakonne śluby i posłuszeństwo do śmierci. Z braciszka klasztornego nigdy nie wychodziło się na księdza, jadł on jednak tożsamo, co księża i nosił tenże ubiór: szarą suknię, spodnie ubranie, kaptur, trzewice i skaplerz, który same piersi zakrywał, koszul używali tylko braciszkowie kowale koloru czarnego, rękawic sukiennych furmani, rybacy i chodzący około winnic. Różnicę między braciszkiem a księdzem zakonnikiem, stanowił stopień wykształcenia naukowego. Od braciszka żądano aby umiał Ojcze nasz i Wierzę w Boga, wymagano , aby czytać nie umiał, aby książka nie odciągała go od pracy nieprzerwanej. Gdy zaszła potrzeba, nawet święta kościelne nie przeszkadzały pracy braciszków folwarcznych od świtu a klasztornych po wysłuchaniu pierwszej Mszy. [...]
     W klasztorze mogilskim, założonym tutaj w r. 1223, obraz życia braci, jaki skreśliliśmy, trwał niedługo. Sprowadzeni oni byli ze Śląska z klasztoru w Lubiążu, z okolic tamtych rekrutowane nowe zaciągi, wyczerpnęły się szybko - a poddany klasztorny zajął odtąd ich miejsce. [...] Opaci mogilscy, długi czas Niemcy pochodzeniem, utrzymywali z pobratymcami, stanowiącymi po lokacyi rdzeń ludności Krakowa, zażyłe stosunki aż do chwili, w której element polski zapanował w klasztorze mogilskim,a prawo zastrzegało tylko szlachcie tytuł opata mogilskiego. [...]


Foto: Nawa boczna kościoła Cystersów - ryc. z W. Łuszczkiewicza "Wieś Mogiła przy Krakowie..."

     Dzieje klasztoru mogilskiego spisał kronikarz zakonny Mikołaj z Krakowa, ur. 1437, zmarły około 1505, księga owa zachowała się do dziś w bibliotece XX. Czartoryskich i ogłoszona została drukiem. Przynosi nam ona wiadomości o opatach rządzących majątkiem klasztoru, o nabytkach przez nich nowych włości, o klęskach jakich doznało opactwo. Ostatnim opatem mogilskim z wyboru zakonników był Marcin Białobrzeski herbu Habdank, odtąd poczynają się rządy opatów z po za klasztornej celi, biskupów i dygnitarzy kościelnych z ramienia królów. Z tytułem opata połączone były dochody z majątków klasztornych. Życie zakonne upadało coraz więcej, majątki księży malały, obyczaj surowości przepadł i tylko cudowny wizerunek P. Jezusa w kościele ściągał do Mogiły tłumy pobożnych i wywoływał poszanowanie ubogich zakonników. Pod rokiem 1708 znajdujemy założenie seminaryum teologicznego w klasztorze mogilskim dla Cystersów wszystkich polskich opactw. Kurs kolegium filozoficznego i teologicznego trwał lat pięć a uczeń mógł tu otrzymać tytuł doktora, jak w uniwersytecie. Za pierwszym podziałem Polski poszła utrata dóbr zakonnych w Galicyi, w r. 1786 utracili patronat nad kościołem farnym św. Bartłomieja i otrzymali na kolegium gmachy jezuickie przy kościele ŚŚ. Piotra i Pawła w Krakowie i trzymali je do roku 1806. Ostatnim opatem komendataryjnym był ks. Schindler, prezes Rzeczypospolitej krakowskiej i on do śmierci swej posiadał wsie w Królestwie Polskiem do pierwszego uposażenia klasztoru mogilskiego należące. [...]
     Opat mogilski jest od r. 1430 konserwatorem praw i przywilei uniwersytetu, mianowanym od Papieża Marcina V. Nic więc nie dziwi, że klasztor mogilski ma od XIV wieku uczonych zakonników, piszących traktaty teologiczne, o których wspomina kronika brata Mikołaja. Będzie to około r.1376 ks. Jan Wartinberg, w XV wieku Mikołaj Briger, brat Wilhelm, sławny geometra, Grzegorz z Sambora, z malarzy iluminatorów prócz wspomnianego następnie brata Mikołaja posiadał klasztor Stanisława z Mogiły, którym posługuje się biskup Tomicki. Jan Stecker, uczony opat mogilski, towarzyszy Mikołajowi Trąbie na soborze konstancyyeńskim. Opaci mogilscy jeżdżą na kapituły generalne do Citeaux i przywożą ztamtądrękopisy. Biblioteka klasztorna wypełniła się wczas księgami, do jej powiększenia przyczynił się wiele opat Marcin Białobrzeski. Jeszcze w XVIII wieku uważany był klasztor w Mogile, jako gniazdo uczonych. W r. 1708 założono tutaj kolegium dla Cystersów polskich, a wspaniała sala dysput na pierwszym piętrze świadczy wymownie wielkością swą o liczbie uczniów tu zjeżdżających na nauki. Z zasobnej niegdyś klasztornej biblioteki pozostały dziś niewielkie reszty.

poprzednia :[   1   2   3   4   5   ]: następna


: Reklama : Patronat : Autorzy : Copyright 2004 - 2009 © NHMZ : v3.3 :